Aleja Kasztanowa w pełni kwiecia…

Ogólna, Pamiętniki EK, Pokochaj Roztocze |

Aleja Kasztanowa w pełni kwiecia…

Witam Was kochani serdecznie i cieplutko! Bardzo zimny maj w tym roku, nawet nie pamiętam – kiedy ostatni raz tak bardzo wiało chłodem- w tym pięknym, wiosennym miesiącu! U mnie na wsi palimy w piecach, nawet ja od czasu do czasu muszę napalić, bo noce bardzo chłodne i w domu robi się mało przyjemnie!

Poniżej: zdjęcie z wczoraj, przy wjeździe na moją wieś.

Niskie temperatury o tej porze…

Jednak te niskie temperatury o tej porze roku, mają jedną ogromną zaletę: wiosna rozwija się bardzo powoli i kwiaty dłużej utrzymują się na krzewach , drzewach …Tak właśnie jest z Aleją Kasztanową w Narolu! Pamiętacie ją na pewno z moich wcześniejszych wpisów? ( jak nie, to wpiszcie w moją wyszukiwarkę aleja kasztanowa, to Wam wyskoczy). Pojechałam tam wczoraj, późnym popołudniem…I stanęłam jak wryta, oczarowana mnóstwem kwiecia na kasztanach! Jak pięknie – natura bez względu na różne nasze życiowe zakręty jest wciąż tak samo zachwycająca! To właśnie ona daje moc, wewnętrzną siłę, a także świetnie oczyszcza umysł i odświeża myśli! Trochę to nie była dobra pora na zdjęcia, ale jak jutro będzie w miarę ładna pogoda , to pojadę tam znowu…i może zdjęcia będą ciekawsze?!

Wciąż próbuję złapać równowagę…

Wciąż próbuję złapać równowagę po ostatnich trudnych przeżyciach, a trochę ich miałam i mam w dalszym ciągu ( większość spowodowana covidem wśród rodziny i bliskich znajomych)!Trudne doświadczenia i ciężkie przeżycia, to stały element naszego życia! Nie wiem, jak bardzo byśmy się starały/li, to i tak ich nie unikniemy! Na pewno z wiekiem jesteśmy silniejsi, mądrzejsi i bardziej zahartowani! Obserwując życie dopatruję się pewnej cykliczności, wszelkie straty zostają w końcowych efekcie wynagrodzone! Potrzeba tylko silnej wiary i cierpliwości. Jestem przekonana, że i u mnie w końcu po burzy zaświeci słońce! Już widzę jego promyczki na horyzoncie!😀

Wracając przejeżdżałam przez wieś Chyże i tu zauroczyła mnie stara stodoła, zatopiona w rzepakach. Usiadłam na moment i przyglądałam się temu urokliwemu obrazowi.

Kiedy tak delektowałam się tym widokiem, dostałam ciekawą wiadomość od Hani- jednej z sympatyczek mojego bloga. Idealnie wplotła się w moje przemyślenia, dlatego chętnie ją skopiowałam i Wam przesyłam:

Życie jest jak podróż pociągiem, ze wszystkimi przystankami, objazdami i katastrofami. Wchodzimy, spotykamy się z rodzicami i myślimy, że zawsze będą podróżowali z nami, ale oni na pewnym przystanku wysiądą i musimy kontynuować naszą podróż bez nich. Ale wielu pasażerów dostanie się do naszego pociągu, nasze rodzeństwo, kuzyni, przyjaciele, nawet miłości naszego życia. Wielu z nich wysiada i pozostawia dużą lukę. Przy innych, nie zauważymy, że odpadli. To podróż pełna radości, smutków, pozdrowień i pożegnań.
Sukces jest następujący: Żyć tak, aby mieć dobre relacje ze wszystkimi.
Wielka zagadka to: Nigdy nie wiemy, na którym przystanku musimy wysiąść.
Dlatego musimy żyć, kochać, przebaczać i zawsze dawać z siebie wszystko! Ponieważ gdy nadejdzie moment, w którym musimy wysiąść, a obok naszego miejsca jest pusto, tylko piękne myśli powinny zostać z nami i podróżować na zawsze w pociągu życia !!!
Życzę Ci, aby Twoja podróż była piękniejsza każdego dnia, abyś zawsze miała miłość, zdrowie, sukces i pieniądze w bagażu.
A ja dziękuję wszystkim pasażerom w pociągu mojego życia !!!

Za mało wrażeń…

Jakbym miała za mało przyrodniczych wrażeń, wstąpiłam na stawy Młynki w mojej wsi. Mam je tak blisko domu, a tak rzadko ostatnio je odwiedzam! Trochę byłam zła, że wycięto tyle starych pięknych drzew, z jednej strony stawów, więc omijałam to miejsce, żeby mi nie było żal. Wiosenna zieleń, jednak wynagrodziła mi te straty i pięknie  się zaprezentowała w promieniach zachodzącego słońca. Zobaczcie jaka wiosenna świeżość, cisza i brak ludzi!

 

P.S.

Dla tych, którzy czekają cierpliwie na moje koszule…już wstyd mi obiecywać, koszule są  i wciąż czekają na uruchomienie sklepu. Jakiś czort ogonem chyba przykrył jakieś usterki, których mój zaprzyjaźniony informatyk nie może usunąć. Nawiązałam znowu kontakt z panem, który ten sklep budował i obiecał ( mam nadzieję) doprowadzić sprawę do końca. Jeśli jednak, ktoś z Was już chce więcej informacji, zdjęć itd czy też już kupić piszcie do mnie na maila: e.klonowska59@gmail.com

Dobrej nocy kochani i udanej niedzieli !

I moja kochana Kora :

 

5 odpowiedzi na “Aleja Kasztanowa w pełni kwiecia…”

  1. HALA pisze:

    Witaj Eluniu, w jakim pięknym miejscu mieszkasz, zdjęcia przepiękne jak zwykle, a na koszulę jak już będzie można to się na pewno skuszę bo są prześliczne. Pozdrawiam.

    • Mandarynka Ela pisze:

      Dziękuję Halu kochana. Zastanawiam się czy te dwie wiadomości, pod tym postem są od tej samej Hali, czy to przypadek i Hale są dwie?

      Pozdrawiam więc na wszelki wypadek obydwie…

  2. HALA pisze:

    Witaj Eluniu, w pięknym miejscu mieszkasz. Pozdrawiam.

  3. HALA pisze:

    Jest jedna, myślałam je ta pierwsza nie wyszła.Pozdrowonka

  4. Beata pisze:

    Dzień dobry
    Elu te widoki są przepiękne, na dodatek Ty umiesz oddać to piękno na fotografii. Aleja kasztanowa jest niesamowita, mam to szczęście że często mogę podziwiać będąc osobiście . Bardzo lubię też takie widoki jak ta stodoła wśród zieleni czy mały drewniany, opuszczony domek. Jednocześnie wzbudzają we mnie jakąś tęsknotę, za tym co już minęło bezpowrotnie Czasami nawet (może to wydać się śmieszne) uronię, nie jedną łzę 🙂 Wyobrażam sobie wtedy , że młodzi ludzie założyli rodzinę. Wybudowali sobie domek , cieszyli się tym faktem . Dzieci rosły , obejście tętniło życiem . Ciekawa jestem wtedy jak potoczyły się losy tej rodziny. Elu , życzę zdrowia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *