Tuląc w ramionach gasnące życie….

Ogólna, Pamiętniki EK |

Tuląc w ramionach gasnące życie….

Od paru dni jestem z siostrą w Bolesławcu u mojej prawie 95 letniej cioci Marii. Zapewne czytelnicy mojego bloga , którzy śledzą go uważnie pamiętają wpisy o tej niezwykłej , dzielnej osobie. Jeszcze nie tak dawno pisałam o niezwykłej kondycji fizycznej i umysłowej cioci Marii. Dzisiaj w dobrej kondycji jest już tylko jej umysł…jak wszystko nagle potrafi się zmienić o 180 stopni , bez wcześniejszych sygnałów zapowiadających taki stan. Jeszcze dwa tygodnie temu ciocia robiła pompki , dzisiaj ledwie utrzymuje pion bardzo cierpiąc  z powodu jeszcze bliżej nieokreślonej “awarii” kręgosłupa.

Ciocia Maria dwa lata temu.

Na szczęście od wczoraj jest w szpitalu –  piszę na szczęście –  bo dostanie się takiej bardzo cierpiącej osoby  w tym wieku  do tej placówki graniczyło niemalże z cudem. Po trzech godzinach Maria była gotowa do wypisu , mimo strasznego stanu w jakim się znalazła.  To nie do wiary , że ludzka obojętność i ogromna znieczulica mogły pozbawić tą dzielną osobę opieki medycznej i co za tym idzie ludzkiej godności.

Moja siostra sprawę oparła   o Prezydenta Miasta i Starostę ….jak do tej pory jedynych osób o prawdziwej ludzkiej wrażliwości. Na ten moment ciocia jest w szpitalu , a co będzie dalej dowiemy się we wtorek rano.

Nic bardziej mnie nie wkurza jak bezradność wobec niesprawiedliwości, względem której człowiek staje przed murem. Mam dużą nadzieję, że wszystko dobrze się skończy , chociaż tuląc dzisiaj moją kochaną ciocię czułam , że trzymam w ramionach gasnące życie ….

W czasie wojny Maria walczyła o Polskę , (ma legitymację kombatanta) zesłana na ciężkie roboty do Niemiec . Dzisiaj my z siostrą walczymy o nią o jej zwykłą godność – godność człowieka, który mimo bardzo podeszłego  wieku potrzebuje po raz pierwszy w swoim życiu takiej pomocy !

Ciocia na zesłaniu straciła prawie całkowicie słuch , co było dotąd jej wadą , a dzisiaj z siostrą cieszymy się , że nie słyszy i dzięki temu nawet nie domyśla się,  co tak naprawdę dzieje się wokół niej. NA PEWNO NA TO NIE ZASŁUŻYŁA SWOIM WZOROWYM  ŻYCIEM !

My z siostrą jesteśmy bardzo daleką rodziną ( Maria nie ma już od lat nikogo bliskiego ) i mieszkamy 400 km stąd, ale nie zostawimy jej bez należnej opieki. Do tej pory słyszałam o podobnych historiach myśląc, że są bardzo przesadzone. Dzisiaj już wiem , że takie historie dzieją się naprawdę …

Jestem ciekawa , czy ktoś z  Was przeżył coś podobnego i może podzielić się swoim doświadczeniem w takiej sprawie ?

 

P.S.

Chciałam jeszcze podziękować Pani Justynie z PCPR , której również nie jest obojętny los starego, chorego człowieka.

 

 

 

2 odpowiedzi na “Tuląc w ramionach gasnące życie….”

  1. Hania pisze:

    Elu bardzo mi przykro z powodu Twojej cioci.Jak już ci pisałam jestem w trakcie czytania twojego bloga,poznaję więc twoich przyjaciół,rodzinę i znajomych.Już przeczytałam fragmenty o twojej cioci.Jestem pod ogromnym wrażeniem jak pięknie wygląda w tym wieku i jak sama pisałaś świetnie się czuje.Otwieram dzisiaj Twojego bloga a tu taka przykra wiadomość.Cóż jeśli chodzi o naszą służbę zdrowia to już liczę chyba tylko na cud że tu się coś zmieni.Jeśli chodzi o leczenie ludzi w podeszłym wieku to mam wrażenie że jest tak źle że chyba już gorzej być nie może.Sama mam rodziców w podeszłym już bardzo wieku i jak na razie dzięki Bogu czują się w miarę dobrze ale z opowiadań znajomych znam ten temat.Przecież ci starzy teraz ludzie kiedyś byli młodzi,pracowali dla tego kraju,niektórzy przeżyli koszmar wojny a teraz na stare lata funduje im się ponownie jakiś koszmar,zamiast pozwolić im z godnością odejść z tego świata.Wszystko jest to dla mnie nie pojęte.I mogłabym pisać tak jeszcze bardzo dużo bo mi porostu żal tych ludzi.I kiedy parę lat temu odchodził z tego świata mój brat,tak się złożyło że w szpitalu w Londynie to miałam taki trochę żal że przyszło mu odchodzić na obczyźnie ale za to miał świetną opiekę lekarską,co mogłam zobaczyć na własne oczy,to teraz z perspektywy czasu i tego co tu się dzieje w naszej służbie zdrowia to mogę powiedzieć że lepiej że odszedł tam gdzie miał do końca świetną opiekę lekarską.Elu w tej sytuacji mogę tylko się z tobą solidaryzować i mieć nadzieję że twoja ciocia wyzdrowieje.Pozdrawiam cię bardzo serdecznie i życzę dużo siły w walce z naszą służbą zdrowia bo ta ci będzie bardzo potrzebna.

    • Mandarynka Ela pisze:

      Dziękuję Haniu za słowa otuchy ! Mam nadzieję , że ciocia po raz kolejny pokaże niezłomność charakteru , a co za tym idzie pokaże co potrafią prawie stulatki !!!
      Moja starsza córka pracuje w londyńskim szpitalu i mimo tego , ze tamtejsza służba zdrowia jej tez nie zachwyca to takiej znieczulicy jaka panuje w Polsce zwłaszcza w stosunku do starszych ludzi całkowicie ją bulwersuje !
      Haniu jak widać najważniejsze w życiu jest zdrowie i dobra kondycja i oby nam wszyskim jej nigdy nie zabrakło ! Buziaki ….pozdrawiam ze smutnego, ale wciąż magicznego Bolesławca !

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *