Na krośnieńskim rynku…

Ogólna, Pamiętniki EK, Podróże |

Na krośnieńskim rynku…

Kochani, wdałam się w różne media społecznościowe (głównie Instagram!😂) i już sama nie pamiętam , czy na blogu Wam pisałam, że opuszczam swoje Roztocze na parę tygodni. Już od dwóch tygodni jestem w podróży! Opuściłam moją krainę szczęśliwości z kilku powodów. Po pierwsze chciałam odpocząć trochę od codziennych obowiązków u mnie na wsi, a najbardziej od palenia w piecach! Ostatnia zima była pierwszą i chyba ostatnią, którą w całości spędziłam na wsi…Chociaż : nigdy nie mów NIGDY!🤣Nie było łatwo, kiedy nas mocno zasypało ( nawet dojazd do wsi był niemożliwy), a mrozy sięgające -30stopni wymagały całodniowego palenia w piecach. Nanosiłam się drzewa i naodśnieżałam za wsze czasy! Wystarczy !!!😂

Taka była ostatnia zima:

 

A jednak dałam radę…

Dałam radę do końca ! Po raz kolejny czuję się bardzo zahartowana na trudne warunki, co w dzisiejszych czasach jest bardzo cenne! Póki jednak mogę pożyć inaczej, łatwiej – to z tego korzystam. Postanowiłam odwiedzić obydwie siostry, które w ubiegłym roku owdowiały – więc moje towarzystwo i pomoc w rozwiązaniu różnych spraw jest dla nich ważna. Od ponad 30 lat radzę sobie z wszystkimi trudnościami sama, więc mam większe doświadczenie: gdzie, co i jak załatwić. Chciałam również w końcu odwiedzić dawno nie widzianych przyjaciół, ale to chyba znowu mnie ominie, bo szerzy się Omikron, więc nie chcę kusić losu mimo tego, że jestem już po raz trzeci zaszczepiona.

Zostaje jeszcze sfera kulturalna…kino , teatr, koncert  itp.  Może uda mi się zobaczyć coś ciekawego?

Pierwsze dwa tygodnie spędziłam u mojej młodszej siostry Małgosi na Podkarpaciu. Po raz pierwszy od 26 lat, byłam u niej tak długo…To był czas, by lepiej poznać  się – w już dojrzałym życiu! Kiedy był jej mąż, dzieci w domu, wiadomo…wpadałam tu na krótko i nie za często. Teraz nadrabiamy czas, który nie wiadomo kiedy nam umknął. Siostra uwielbia dobre filmy -podobnie jak ja – więc dosyć sporo ich zaliczyłyśmy oglądając je każdego niemal wieczoru. Były więc i trudne sprawy i przyjemności.

Sporo spacerowałyśmy, bo o kondycję trzeba dzisiaj szczególnie dbać, więc przy okazji zrobiłam parę zdjęć najbliższej okolicy. ( Okolice Godowa koło Strzyżowa)

Poniżej charakterystyczny zielony domek. Celowo zrobiłam mu zdjęcie, bo tu mieszka zaprzyjaźniona od wielu lat z siostrą – sąsiadka Stasia! Chyba nikt w całej Polsce nie robi lepszych pierogów od niej!!! Ślinka mi cieknie na samą myśl, JAKIE SĄ PYSZNE !!!

Na kawę do Krosna…

Pewnego dnia, na przekór niepokojącym wiadomościom w tv, postanowiłyśmy pojechać na kawę do Krosna! Nigdy tam nie byłam, a od siostry to zaledwie 30 km. Biegałyśmy zauroczone po klimatycznym ryneczku! Musi być tu niezwykła atmosfera wieczorem, kiedy zapalą wszystkie latarnie…Niestety musiałyśmy wracać zanim zapadł zmrok, ale dla wszystkich, którzy nie znają tego miejsca posyłam parę zdjęć. A może ktoś zna, albo nawet tutaj mieszka ? Dajcie znać…

Kawa i pogawędka…

Na zakończenie spaceru obiecana pyszna kawa i miła pogawędka! Warto  czasami ( a nawet częściej, niż kiedyś) oderwać się od codzienności i znaleźć się w zupełnie innym miejscu. To odświeża nasz umysł i łagodzi spojrzenie na życiowe zakręty. Dzisiaj tylko tyle i w szybkim pośpiechu, bo już się pakuję i pędzę w Beskidy! Mam narty w samochodzie, może więc trochę się poślizgam w górach!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *