Dla tych , którzy chcą poznać Roztocze…cerkiew w Kniaziach

Ogólna, Podróże, Pokochaj Roztocze |

Dla tych , którzy chcą poznać Roztocze…i nie tylko… Posyłam dzisiaj zdjęcia  z jednego z moich ostatnich spacerów przed wyjazdem na wakacje. Nie ukrywam że wtedy,  kiedy odnalazłam to niezwykłe miejsce towarzyszył mi dreszcz emocji i nawet dreszcz strachu. Skóra mi cierpła, kiedy w ponury dzień , późnym popołudniem przy zapadającym zmroku  dotarłam przez pola i straszne chaszcze do tego miejsca. Poleciła mi je Pani Ania, którą niedawno poznałam i od razu tu przyjechałam….

                                                                                               Mój “terenowy mustang” świetnie sprawdza się w najtrudniejszych sytuacjach tutejszej przyrody , a przy okazji tej wizyty wyszło ciekawe foto ! ( tak na marginesie)

 

To malutka miejscowość Kniazie przy mieście Lubycza Królewska. Wiedziałam,  że cerkiew do której zmierzam jest  usytuowana w lesie ,  oddalona od ludzi i domów , więc tym bardziej jadąc przez puste leśne drogi napięcie rosło. … W końcu z trudem dostrzegłam tą cerkiew , a właściwie jej ruiny. Wybrałam drogę przez chaszcze , nie wiedząc że jest inna droga chociaż… z zastrzeżeniem,  że jest to teren prywatny i wstęp wzbroniony.  Może jednak dobrze się stało , bo z właściwej strony może nie miałabym odwagi tu wejść ! Zwłaszcza , że byłam tu kompletnie sama, żywego ducha wokół , chociaż może innych duchów było dosyć , bo w oddali dostrzegłam bardzo stary cmentarz znacznie porośnięty mchami….Napięcie więc rosło , ale ja miałam cel : tak bardzo chciałam zobaczyć tą tajemniczą budowlę, o której opowiadała mi P. Ania , że pokonałam strach i podeszłam bliżej….

To jest ukraińska greckokatolicka cerkiew pw. św. Męczennicy Paraskewii  , której budowę zakończono w 1806 roku. Niedawno w tych ruinach kręcony był film Pawła Pawlikowskiego  “Zimna wojna” .

Patrzyłam oniemiała na te reszki dawnej świetności tej cerkwi , a właściwie na całkowitą jej ruinę , której przypuszczam nie da się już ocalić od zapomnienia. Bardzo jestem ciekawa w czyjej gestii jest dbanie o to miejsce,  bo aż trudno mi uwierzyć,  żeby tak bez pardonu skazać to  na całkowitą zagładę.

Żałuję, że nie weszłam do środka,  gdyż coraz większy półmrok  powodował , że ogarniał mnie coraz większy strach , mimo , że do strachliwych nie należę. Panująca tu jednak niesamowita cisza i ten z jednej strony ciekawy obraz , a z drugiej budzący zgrozę spowodował , że szybko uciekłam z tego jakby nie było magicznego miejsca ! Drugim razem przyjadę tu z kimś , kto da mi odwagę żeby wejść do środka i wtedy prześlę Wam następne zdjęcia. Widziałam fragmenty wnętrza , są niesamowite !  Mam nadzieję, że zdążę przed zawaleniem , więc muszę się pośpieszyć i zrobię to jeszcze w tym tygodniu !

Szkoda , że takie miejsca giną na naszych oczach…Tu przecież kiedyś było życie, przychodzili tu nasi przodkowie jedni szczęśliwi , inny przeżywający być może jakieś trudne chwile…Byli ….i za chwilę ślad po nich zaginie…Niestety…

Śpieszmy się odwiedzać zabytki , bo niektóre tak szybko odchodzą… w zapomnienie !

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *